A A A

"WIGILIA U DZIADKÓW"


 

Wywiad z Józefem Mielczarskim mieszkańcem Malewa, gmina Raciąż, woj. mazowieckie.
 
Dziadku, czy mogłabym przeprowadzić z Tobą wywiad na temat Świąt Bożego Narodzenia?
Tak Martynko, a co byś chciała wiedzieć na ten temat?

Jakie kiedyś mieliście choinki na święta żywe, czy sztuczne?
Oczywiście tylko żywe. Kiedyś nawet nikt nie wiedział co to jest sztuczna choinka.
Choinkę przynosiło się prosto z lasu i wszystkie ozdoby na nią wieszane takie jak łańcuchy były robione własnoręcznie.

A jakie dostawałeś prezenty pod choinkę?
Na pewno nie były to takie piękne zabawki jakie wy teraz dostajecie od Mikołaja.
My zamiast zabawek dostawaliśmy orzechy i jabłka, które dodatkowo podkradaliśmy z choinki, nawet zdarzało mi się bić z braćmi o te przysmaki.

Naprawdę nie dostałeś nigdy żadnej zabawki pod choinkę?
Naprawdę. W naszym domu było dużo dzieci, bo aż siedmioro, a naszych rodziców nie było stać, żeby wszystkim kupić prezenty.

A powiedz mi dziadku jakie potrawy znajdowały się na wigilijnym stole?
Pamiętam, że był czerwony barszczyk z uszkami lub zupa grzybowa do wyboru. Ależ ona pachniała! Była też kapusta z fasolą, kluski z makiem, śledzik i obowiązkowo karp. Może były jeszcze inne potrawy, ale te pamiętam najbardziej, bo to moje ulubione dania.

Dziadku ,a jak wyglądał wigilijny stół?
Tak jak mówiłem stały na nim potrawy, które wymieniłem. Stół musiał być nakryty białym obrusem, pod który moja mama kładła sianko. Na stole oprócz potraw na białym talerzu leżał opłatek, którym dzieliliśmy się przed kolacją składając sobie życzenia. Pamiętam jeszcze, że tego dnia w naszej izbie paliło się mnóstwo świec, bo jak byłem mały w naszym domu nie było jeszcze prądu tak jak teraz. W dni codzienne razem z moim rodzeństwem odrabialiśmy lekcje przy jednej świeczce, bo trzeba było oszczędzać. Natomiast tego dnia w całej izbie było bardzo jasno od ilości zapalonych świec.

A jak spędzaliście wieczór po wigilijnej kolacji?
Rodzinnie śpiewając kolędy. A o północy całą rodziną elegancko ubrani uczestniczyliśmy w pasterce. Ale nie myśl sobie, że mieliśmy takie ładne stroje jak wy teraz. Ja i moi bracia mieliśmy płócienne koszule, a moje siostry szare sukienki. Nie mieliśmy ciepłych kozaków, tylko drewniane trzewiki, a ten kto był gapą i mu nie starczyło zamiast iść na pasterkę zostawał w domu i pilnował ognia w piecu, żeby nie zgasł.
 
Dziękuję Ci dziadku, że mogłam się tak wiele dowiedzieć o Świętach Bożego Narodzenia obchodzonych dawniej. Nie miałam pojęcia, że kiedyś żyło się tak ciężko. Uświadomiłeś mi jak wiele rzeczy mamy dzisiaj, których często nie doceniamy.
Ja też Ci dziękuję i polecam się na przyszłość.
                                                         


                                                                             Wywiad przeprowadziła
                                                                              Martyna Weresińska kl. IV

 

Informator

Aktualności

Kultura

Sport

Wydarzenia


Wyświetl większą mapę